niedziela, 13 września 2015

Co jadłam w Szkocji?


Skończył się okres wyjazdów wakacyjnych i najwyższy czas opisać odwiedzane miejsca od strony kulinarnej. Moje wakacje były w sierpniu. Wraz z mężem zaplanowaliśmy wymarzone wakacje w Szkocji. Spędziliśmy w tym kraju niecałe dwa tygodnie. Szkocja to region, który zajmuje północną część wyspy Wielka Brytania, a także trzy sąsiadujące z nią archipelagi. W Szkocji turysta może zwiedzać wspaniałe zamki, zabytki i podziwiać widoki spacerując górskimi szlakami. Krajobraz obfituje w górskie jeziora i wiele dzikich miejsc, charakteryzujących się tajemniczą atmosferę. Podziwiałam nie tylko widoki, ale również odbyłam swoją podróż kulinarną po tym niezwykłym regionie.



Szkocka kuchnia zazwyczaj jest określana jako kuchnia angielska ponieważ stanowi ona mieszankę tradycyjnych potraw z brytyjskimi. Podczas swojego pobytu spróbowałam tradycyjne potrawy tego regionu, które oddają surowy charakter przyrody i klimatu oraz typowo angielskie dania. Na mojej drodze kulinarnej pojawiła się następujące potrawy jak: haggis, fish and chips, sticky toffee pudding, English Breakfast, deep fried mars bar i wishky.

Haggis
Regionalną potrawą jest haggis. Jest to owczy żołądek napełniony mieszanką posiekanych owczych podrobów (w których skład najczęściej wchodzą: serce, płuca oraz wątroba), płatków owsianych, cebuli i przypraw. Żołądek zostaje zaszyty i ugotowany, zazwyczaj jest podawany w charakterystycznych paskach z ziemiankami. Przed spróbowaniem tej potrawy czułam lęk, gdyż opis nie zachęca do jedzenia. Podana potrawa wyglądała bardzo smakowicie na talerzu. Haggis zostało podane z tostami, sałatką z świeżych warzyw oraz sosem, który podkreślał smak mięsa. Nie tylko potrawa wyglądała smakowicie, ale też miała dobry smak. Lęk minął, a nawet jestem pod wrażeniem i chętnie w przyszłości jeszcze raz zasmakuję haggis.

English Breakfast
W Szkocji tak samo jak w całej Anglii podaje się full English Breakfast, czyli smażone tosty, jajecznica, smażone plastry bekonu, parówki wieprzowe lub baranie, pieczone pomidory i fasolka w sosie pomidorowym. Do picia oczywiście herbata z mlekiem, ale jest również kawa i herbata bez mleka dla turystów. Nie mogłam nie z kosztować tradycjonalnego angielskiego śniadania. Próbowałam również typowej angielskiej herbatki. Jej smak jest dla mnie neutralny, nie jest jej ani fanką ani wrogiem. Inaczej jest w przypadku śniadania, które bardzo mi smakowało. Najbardziej lubowałam się w parówkach i jajkach, dobre też były ciepłe pomidorki oraz tosty z masłem. Wiem, że typowe angielskie śniadanie nie należy do najchudszych, ale będąc w Szkocji mogłabym je jeść codziennie rano ponieważ daje ono dużo siły i energii. Jest to bardzo potrzebne na górskie wyprawy w przy pochmurnej i wietrznej pogodzie.

Fish and chips
Region ten otoczony jest morzem Północnym. Na naszej trasie było wiele miasteczek portowych, w których praktycznie na każdym rogu można było zamówić fish and chips. Jest to brytyjskie danie składające się ze smażonej ryby w cieście oraz frytek. Anglicy skrapiają całość octem słodowym oraz dodają szczyptę soli. Szczerze przyznam, że w życiu nie jadłam tak świeżej ryby. Sama potrawa była niesamowita, pod względem swojej prostoty i smaku. Ryba była tak świeża, aż rozpływała się w ustach. Jedząc chciałam się delektować smakiem, ale niestety musieliśmy jeść szybko i w ukryciu. Tam gdzie jest może też są mewy, a jak każdy wie - ptaki te nie boją się ludzi i potrafią walczyć o jedzenie. Jedzący turyści byli atakowani przez mewy, które najpierw wytrącały pojemniki z daniem po czym następnie rzucały się na zdobyty łup całą chmarą. Dlatego nie było miejsca na spokojne delektowanie się potrawą oraz podziwianie morza, pięknego widoku podczas posiłku.

Sticky toffee pudding
Próbując różnych potraw nie można zapominać o przyjemnościach, czyli słodkościach. Na osłodę podczas pochmurnych dni w Szkocji zamówiłam sticky toffee pudding z cream fresh. Jest to angielski pudding z daktylami polany sosem toffee. Lubię desery, ale nie lubię zbyt słodkich. Pudding był naprawdę słodki i miękki, ale tak przepyszny, że od czasu do czasu można pozwolić sobie na taki deser do kawy lub herbaty. 

Deep fried mars bar
Próbowałam jeszcze jednego słynnego, słodkiego przysmaku. Mowa o batonie mars smażonym w cieśnie na głębokim tłuszczu. Historia powstania tej potrawy wynikła z przypadku. W 1992 roku dwóch chłopców podczas przerwy wakacyjnej założyło się. Chodziło o to, że jeden z nich miał zjeść smażonego na głęboki tłuszczu batona mars aby wygrać zakład. Po powrocie do szkoły opowiedzieli swoją historię i tak to się zaczęło. Aby spróbować tej potrawy specjalnie wybraliśmy się do miasteczka Stonehaven, w którym narodziła się powyższa potrawa. Smak mnie zaskoczył, ale nie zachwycił. Spodziewałam się większych doznań smakowych i mimo rozczarowania warto było się wybrać na wycieczkę aby spróbować tego smakołyka. 


Będąc w ojczyźnie whisky było by grzechem nie spróbować tego trunku. Aby spróbować whisky nie poszliśmy na łatwiznę. Wybraliśmy się do destylarni whisky „Royal Lochnagar”. Najpierw zostaliśmy oprowadzeni po destylarni wraz z przewodnikiem. Był film o historii whisky w Szkocji, a podczas wycieczki Pani opowiadała o całym procesie produkcji oraz historię. Mogliśmy wąchać różnych rodzajów whisky, próbować ziaren o różnym stopniu palenia, a na koniec była degustacja. Wykupiliśmy bilet, w którym skład wchodziła degustacja jednego rodzaju trunku, ale jeden z zwiedzających dał mi spróbować również drugiego. Muszę przyznać, że jest wiele rodzajów. Jedne są łagodne w smaku i zapachu, a inne mają mocny zapach i smak palonego drewna. Przyznam też, że im starsza jest whisky tym lepsza w smaku. Raczej nie zostanę koneserem tego trunku, ale rozumiem dlaczego tak wiele osób kocha whisky.

Moje wakacje w Szkocji były pełne ciekawych smaków kulinarnych. Ze sobą z podróży przywiozłam nie tylko pamiątki, ale też kilka książek kulinarnych z miejscowymi potrawami. Wiele dań bardzo mi smakowało i ich smak zabrałam ze sobą z powrotem. Otworzę je we własnej kuchni, aby w moim domu zapanował szkocki klimat. Smaki tego regionu zainspirowały mnie też do własnych eksperymentów kulinarnych. Była to niezwykła podróż bogata w wiele wspomnień, które zostaną ze mną na zawsze.

Tekst i zdjęcia: Agnieszka Kaim 

2 komentarze :

Dziękuję wszystkim za komentarze, opinie i konstruktywną krytykę :).